Estepona jest tym, czym była Marbella czterdzieści lat temu, i to komplement. Miasteczko nazywa siebie „Ogrodem Costa del Sol” i rozumiesz to w chwili, gdy wejdziesz na starówkę — niemal każda pobielona ściana jest obwieszona doniczkami z kwiatami, a od 2012 roku gmina zleca wielkie murale, które zmieniły stary rybacki rdzeń w galerię pod gołym niebem.
Różnica względem Marbelli tkwi w skali. Promenada nadmorska Estepony ciągnie się prawie 1,5 km, dość szeroka dla biegaczy, rodzin i babć na rowerach, i kończy się przy Puerto Deportivo, gdzie rybacy wciąż wyładowują dzienny połów. Przychodzimy tu w czwartkowy poranek na mercadillo za mariną, a w niedzielne popołudnie na tapas przy Calle Real, gdzie babcie wciąż wystawiają krzesła na chodnik. To Costa del Sol bez całego przedstawienia.

