Fuengirola to najbardziej kosmopolityczne nadmorskie miasto Costa del Sol — nie z pretensjonalności, lecz z demografii. Mieszkają tu na stałe liczne społeczności brytyjskie, fińskie i rosyjskie, a stara wioska rybacka stała się w latach siedemdziesiątych hiszpańską zimową stolicą północnej Europy. Daje to Fuengiroli coś, czego brakuje Marbelli: to prawdziwe miasto, w którym przez cały rok chodzisz do tego samego piekarza, tego samego sklepikarza i tego samego baru tapas.
Promenada nad morzem ciągnie się osiem kilometrów bez przerwy — od ujścia rzeki Fuengirola aż po Carvajal — dość szeroka, by spacerować dwie godziny bez zawracania. Stary Castillo Sohail przy plaży został zbudowany przez Maurów w X wieku, a wstęp jest bezpłatny. Bioparc Fuengirola, kontrowersyjny czy nie, jest jednym z najnowocześniejszych zoo w Hiszpanii. A wtorkowe mercadillo w Los Boliches jest od 1958 roku największym targiem ulicznym na całym wybrzeżu. My przyjeżdżamy tu na zakupy, nie na przedstawienie.


